sobota, 25 września, 2021

Nauczyciele zarabiają mało i pracują krótko

17.4.2012    Polska Dziennik Zachodni    str. 5   Fakty 24

Katarzyna Domagała    Związek Nauczycielstwa Polskiego

Porównano czas pracy i pensje nauczycieli w UE. Polska znalazła się na trzecim miejscu od końca.

Jedna z najniższych pensji za jeden z najkrótszych czasów pracy przy tablicy z uczniami (tzw. pensum) na Starym Kontynencie.

Takie wnioski o czasie pracy i wynagrodzeniu nauczycieli w naszym kraju płyną z opublikowanego w ubiegłym tygodniu przez portal internetowy wynagrodzenia.pl raportu " Zarobki polskich nauczycieli " Na raport składają się m.in. analizy i badania Komisji Europejskiej i organizacji OCED.

Komisja Europejska sprawdziła w 24 krajach, ile zarabiają nauczyciele. Polska zajęła drugie miejsce od końca - mniej zarabiali tylko nauczyciele na Łotwie i w Rumunii. Z danych przedstawionych w raporcie wynagrodzenia.pl wynika, że polscy nauczyciele w roku szkolnym 2009/2010 zarabiali rocznie średnio 28 tys. 292 zł brutto (najmniej 21 tys. 101 zł, najwięcej 35 tys. 482 zł). Na pracy z uczniem przy tablicy spędzali tygodniowo 14 godzin. Za godzinę dostawali więc średnio trochę ponad 38 zł (licząc 14 godzin przez 52 tygodnie w roku). U naszych zachodnich sąsiadów nauczyciele zarabiali średnio 210 tys. 063 zł brutto (najmniej 177 tys. 022 zł, najwięcej 243 tys. 104 zł). Jednak na pracy z uczniami przy tablicy spędzali dużo więcej czasu, np. w Niemczech średnio 25 godzin tygodniowo, a więc godzinę ich pracy wyceniono na ponad 161 zł. W tej sytuacji pensja polskich kolegów stanowi zaledwie 13,5 proc. ich zarobku.

A u nas ? Od września pensja nauczycieli ma wzrosnąć o 3,8 proc. (to od 83 zł do 114 zł brutto więcej). Po ubiegłorocznych podwyżkach o 7 proc., obecnie zarabiają od 2 618 zł brutto (nauczyciel stażysta) do 4 817 zł brutto (nauczyciel dyplomowany). W Śląskiem pracuje ponad 90 tys. nauczycieli.

Czy polscy nauczyciele powinni mieć więcej godzin pracy, czy wystarczy im 18 godzin tygodniowo?

dziennikzachodni.pl:

Spychanie wypłat podwyżek na gminy psuje naszą oświatę.

Rozmowa z Jerzym Szmajdą, prezesem oddziału ZNP w Katowicach

- W Europie polski nauczyciel pracuje najkrócej i dostaje jedno z najniższych wynagrodzeń. Czy uważa pan, że wasze pensje są odpowiednie do wykonywanej pracy?

- W tym przypadku nie możemy patrzeć tylko na siebie, a na ogólną sytuację w kraju. W sytuacji, gdy dyrektor budowy Stadionu Narodowego dostanie milionową odprawę, nie tylko nauczyciel, ale cała budżetówka zarabia zdecydowanie za mało. Skoro w większości instytucji ponad 90 proc. sprzątaczek dostaje minimalne wynagrodzenie, nie możemy krzyczeć, że zarabiamy zbyt mało.

- To na ile wyceniłby pan pracę nauczycieli?

- Chcemy, by nauczyciele otrzymali 50 proc. urealnionej podwyżki do wynagrodzenia, która wchodziłaby do pensji zasadniczej, gwarantowanej z subwencji rządowej, a nie obciążały budżetów samorządów. Bo gminy, broniąc się przed dodatkowymi kosztami, zaczynają psuć oświatę.

- W jaki sposób ją psują?

- Choćby zapisując w uchwałach czy rozporządzeniach, że liczba uczniów w klasach ?w zasadzie nie powinna przekraczać 36?. Wynika z tego, że nic się nie stanie, jeśli będzie ich 40. To jest absurdalne, tym bardziej że rząd nakłada na nas coraz więcej pracy papierkowej, o której nikt nic nie mówi, a która zabiera nam mnóstwo czasu.

Badają czas pracy nauczycieli

Pod koniec października poznamy wyniki pierwszego w Polsce prowadzonego na tak dużą skalę badania czasu pracy nauczycieli. Jego wyniki mają wykazać, czy rzeczywiście nasi nauczyciele pracują najkrócej w Europie. Jak podkreślali członkowie ZNP, wyniki mają obalić krzywdzący mit o czasie pracy polskiego nauczyciela. W badaniu weźmie udział 8 tys. nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących z 1300 szkół w całej Polsce. Ogólnopolskie badanie jest pilotowane przez Instytut Badań Edukacyjnych.